środa, 13 sierpnia 2014

Rozdział 2

Niezdarnie potruchtałam do drzwi by podsłuchać rozmowę chłopaka z bratem. W głosie Harry'ego było można usłyszeć zdenerwowanie.
-Co ty kurwa wyprawiasz Louis?! To moja siostra!
-Spokojnie Hazz. Ja tylko szukałem toalety tak?-głos szatyna przyprawił mnie o gęsią skórkę.
-Oby tak na prawdę było Lou. To był błąd,że zaprosiłem cię tutaj. Mogliśmy to wszystko obgadać u ciebie.-wymamrotał zirytowany Harry.-Ona nie może nic wiedzieć rozumiesz?
-Rozumiem.-powiedział zachrypniętym głosem niebieskooki.
Po tej krótkiej wymianie zdań, którą podsłuchałam chłopak opuścił mieszkanie. Gdy tylko usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi wejściowych wyszłam pośpiesznie z pokoju. Szybkim krokiem zaczęłam zmierzać do przedpokoju,gdzie znajdował się mój starszy brat.
-Kim był ten facet?-spytałam szeptem.
-Um.. Znajomy z pracy.- na twarzy Harry'ego pojawiła się niepewność. Coś tu musiało być na rzeczy. Tylko co?
-Kłamiesz.-wymamrotałam pod nosem. Spojrzałam prosto w oczy brata. Gdyby wzrok mógł zabijać dawno już bym leżała na panelach martwa. Harry był wściekły. Przełknęłam głośno ślinę i zaczęłam znów mówić.-Słuchaj przepraszam jeśli będziesz chciał to sam mi powiesz o co chodzi okay?
-Okay.-twarz loczka nieco złagodniała ale w oczach dalej była widoczna wściekłość.-Idź już spać. Musisz się wyspać do szkoły Erin.
Pokiwałam głową na znak, że ma rację i powoli zaczęłam się oddalać w stronę swojego pokoju.
-Dobranoc!-krzyknęłam już przy drzwiach swojego małego królestwa jeśli można to tak nazwać.
-Dobranoc, śpij dobrze-mruknął brunet szorując stopami po drewnianych panelach.
Szybko weszłam do pokoju i oklapłam na łóżko. Louis. A więc tak miał na imię ten chłopak. Byłam ciekawa co go łączyło z moim bratem, co miał na myśli Harry mówiąc "ona nie może nic wiedzieć rozumiesz?". Nic nie trzymało się kupy. Harry pierwszy raz mnie okłamał.
-Ugh Erin musisz iść spać.- burknęłam pod nosem sama do siebie.
Zamknęłam oczy próbując zasnąć, lecz przeszkadzał mi ciągły obraz Louisa. Jego tatuaże, jego oczy i ten głos. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano obudziło mnie promienie słońca, z grymasem na twarzy dźwignęłam się na łokciach by sprawdzić na budziku, która to godzina. 5:30 super.Spokojnie mogłabym się położyć się jeszcze na godzinę ale po co skoro i tak już nie dam rady zasnąć?

************

-Gotowa do szkoły?- do kuchni szybkim krokiem wszedł Harry.
-Taa-powiedziałam z pełną buzią płatków. Loczek skrzywił się na ten widok.-No co?
-Dobrze wiesz, że nie lubię gdy mówisz z pełną buzią. To jest ohydne.-wyjaśnił swoim ochrypłym głosem.
Bez żadnego słowa wzruszyłam ramionami, po czym wstałam od blatu biorąc do ręki pustą miskę, by włożyć ją do zlewu. Powolnie wzięłam swoją torbę,która leżała obok krzesła i przeszłam do przedpokoju, by ubrać buty. Położyłam dłoń na klamce i już miałam otwierać drzwi ale loczek zaczął coś mówić.
-Nie przyjadę dzisiaj po ciebie po szkole.-oznajmił łagodnie, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. W końcu będę mogła jak normalna dziewczyna w moim wieku z mojej szkoły wrócić na pieszo lub autobusem.- Ale nie martw się załatwię ci jakiś transport.
-Serio?- wysyczałam zdenerwowana.A myślałam, że już będzie tak pięknie ale nie po co Harry musi znowu odgrywać niańkę.- Hazz mam 16 lat,a nie 5! Zrozum nie możesz ciągle mnie chronić przed nie wiadomo czym! 
Po tych słowach wyszłam z mieszkania trzaskając jak najgłośniej się da drzwiami. Ten dzień będzie porażką czuje to. Gdy tylko wyszłam z kamienicy wyciągnęłam słuchawki i włączyłam telefon, by za chwilę usłyszeć w słuchawkach dobrze mi znaną melodię The Neighbourhood-Flawless. Minęłam kilka przecznic wciąż słuchając muzyki i wtedy zauważyłam go. Tego zakapturzonego mężczyznę, w moim gardle nagle pojawiła się wielka gula, której nie mogłam przełknąć.
-Erin?-usłyszałam znajomy dziewczęcy głos. Odwróciłam się i ujrzałam czerwonowłosą dziewczynę, pomachałam jej z bladym uśmiechem na twarzy.
-Hej- wymamrotałam.
-Cześć!-powiedziała radośnie, dziewczyna zmierzyła mnie wzrokiem od stup do głów z zaciekawieniem na twarzy.-Wyglądasz jakbyś właśnie zobaczyła ducha.
-Wydaje ci się-wymamrotałam cicho, po czym odwróciłam się by sprawdzić czy on tam dalej stoi ale nikogo już nie było.
-Idziemy?
-Tak, tak.
***********

Dzisiejsze lekcje zadziwiająco szybko mi minęły. Nawet nie było tak źle jak myślałam. Wraz z Ashley i Cosimą staliśmy przed szkołą omawiając nasz wspólny wypad do kina.
-No więc na jaki film pójdziemy?-spytała ochrypłym głosem Cosima.
-Nie mam pojęcia, dzisiaj przejrzę repertuar i się jeszcze uzgodni-odpowiedziała podekscytowana czerwonowłosa.
Słuchając jak dziewczyny się ekscytują kinem obserwowałam auta, które przejeżdżały przy szkole. Nagle jakiś czarny terenowy samochód zatrzymał się przy nas, gdy szyba od strony pasażera się otworzyła ujrzałam go. Moje oczy zrobiły się jak dwa wielkie spodki.
-To są chyba jakieś jaja.-mruknęłam, a dziewczyny spojrzały się na mnie zdziwione.
-O co chodzi?-spytała Ash.
-Erin tak?-odezwał się szatyn w samochodzie.
-Umm tak.-wymamrotałam. 
-Wsiadaj.-powiedział zirytowany.
Nie wiedząc co mam zrobić spojrzałam rozdarta na dziewczyny. Ich miny były komiczne, choć ja pewnie nic lepiej nie wyglądałam. Jak widać zamarły. Nie mogłam w tym momencie na nie liczyć,nerwowo przygryzłam dolną wargę i wsiadłam do wozu, szybko zapięłam pasy po czym spojrzałam na chłopaka. Louis odpalił samochód i ruszył wymijając przy tym niektóre auta. Przez całą drogę potajemnie obserwowałam niebieskookiego.
-Jesteśmy na miejscu.-mruknął pod nosem.
-Dziękuje.- wyszeptałam  niepewnie. Chłopak podniósł wzrok na moją twarz poczułam, że moje poliki się robią czerwone. Super. Niezdarnie odpięłam pas i wysiadłam z auta. Szatyn również wysiadł z samochodu, wyciągnął z kieszeni kurtki paczkę papierosów po czym wyjął jednego i odpalił. Podał mi paczkę i
zapalniczkę, gapiłam się jak głupia na tą paczkę.
-Um nie chcę-powiedziałam niepewnie. Chłopak spojrzał się na mnie z zawadiackim uśmieszkiem.
-Widziałem jak paliłaś, nie musisz się wstydzić-wypowiedział te słowa po czym wypuścił dym z ust.
Nic nie odpowiedziałam tylko pokiwałam przecząco głową po czym szybko ruszyłam w stronę budynku. Szybko znalazłam się na schodach, odwróciłam się by zobaczyć czy niebieskooki idzie za mną. Stał ciągle przy swoim wozie obserwując bacznie moje wszystkie ruchy. Pośpiesznie odwróciłam znów głowę by się nie rozpraszać jego osobą, lecz to na nic postawiłam kolejny krok na schodach i jak to ja musiałam się potknąć. Super. Po prostu super Erin!
-Nic ci nie jest?-usłyszałam jego głos za plecami.


**********************************************
Przepraszam was za to że musieliście tyle czekać na rozdział ale jakoś nie mogłam się wziąć w garść i go napisać idk
Przeprasza również, że rozdział jest krótki obiecuję że następny będzie dłuższy!
Ogólnie rozdział nie za bardzo mi się podoba ale no cóż ;-; Mam nadzieję, że chociaż wam się trochę spodoba.
Dziękuje wszystkim za tak miłe komentarze pod ostatnim rodziłem ! Jesteście kochani :*
PRZEPRASZAM ZA JAKIEKOLWIEK BŁĘDNY! 
KOLEJNY ROZDZIAŁ UKARZE SIĘ ZA OKOŁO 10 KOMENTARZY :)
#Strongerff

piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 1

-Ugh.. Harry nie jestem już małym dzieckiem, sama wrócę do domu.-wymamrotałam zirytowana do słuchawki. Oparłam się o szybę trzymając niechlujnie telefon w ręce. W słuchawce usłyszałam tylko poirytowane westchnięcie brata.
-A jeśli coś ci się stanie? Ktoś na ciebie napadnie?
-Obiecuję ci, że za półgodziny będę cała i zdrowa w domu okay?- przygryzłam dolną wargę czekając na odpowiedź brata.
-Um.. niech ci będzie. Za półgodziny chcę cie widzieć w domu.-powiedział te słowa i się rozłączył.
Odłożyłam słuchawkę na swoje miejsce i wyszłam z budki trzaskając z irytacją drzwiczkami. Cud że się nie rozbiły szyby.Szybkim krokiem przemierzałam kolejne przecznice, jeszcze zaledwie dwie i będę w domu. Nagle usłyszałam za sobą czyjeś kroki. Odwróciłam się i ujrzałam kilka metrów za sobą mężczyznę ubranego na czarno,na głowie miał kaptur. Pośpiesznie odwróciłam się i zaczęłam jeszcze szybszym krokiem niż wcześniej.Gdy tylko znalazłam się za rogiem zaczęłam biec co sił w nogach.Niespodziewanie poczułam, że na kogoś wpadłam, podniosłam wzrok do góry tak aby zobaczyć na kogo wpadłam. Gdy ujrzałam znajomą mi twarz wypuściłam głośno powietrze z ust zadowolona z tego, że wpadłam na swojego starszego brata, a nie na jakiegoś pedofila.
-Wystraszyłeś mnie.-powiedziałam drżącym głosem. Po moich słowach brunet zaczął się śmiać.
-Mówiłem, że byłoby lepiej gdybym po ciebie przyszedł.- odezwał się, a jego twarz spoważniała.- Nie wiem co bym zrobił gdyby coś ci się stało Erin.
-Harry...-wymamrotałam cicho chciałam mówić dalej lecz on mi przerwał.
-Mamy tylko siebie rozumiesz? Masz zaledwie 16 lat nie chcę aby coś ci się stało.
-Rozumiem... Możemy już wracać? Strasznie mi zimno-odparłam cicho.
-Jasne- uśmiechnął się Hazz, po czym wziął mnie pod ramie i zaczęliśmy iść w stronę mieszkania.
Po chwili już byliśmy na miejscu. Szybko weszłam do środka mieszkania. Zdjęłam niezdarnie buty, po czym skierowałam się do kuchni, by zrobić sobie i bratu naszą ukochaną gorącą czekolade.
Może mój brat nie wygląda na przyjaznego przez swoje tatuaże ale tak na prawdę jest kochany, jego dziewczyna będzie największą szczęściarą na świecie. Choć czasem fakt jest nadopiekuńczy rozumiem go nie chce stracić ostatniej bliskiej mu osoby.
-Dodać pianek?- z myśli wyrwał mnie niski głos Harry'ego. Bez słowa pokiwałam głową w jego stronę. Po chwili wręczyłam mu do ręki kubek zapełniony po brzegi gorącym płynem o niesamowitym zapachu, zaś  drugi kubek wzięłam dla siebie. Uśmiechnięta zaczęłam małymi łyczkami wypijać gorący płyn.
-Dziękuje, że pozwoliłeś mi samej wrócić.. tak jakby- uśmiechnęłam się w stronę chłopaka z lokami na głowie.
-Nie ma sprawy- wychrypiał.
Szurając stopami po drewnianych panelach zaczęłam kierować się w stronę mojego pokoju. Gdy w końcu do niego dotarłam kubek z gorącą czekoladą odstawiłam na szafkę nocną a sama położyłam się na łóżko. Przez dobrą chwile wpatrywałam się w sufit zastanawiając się kim był ten mężczyzna. Przekręciłam się na bok tak by sięgnąć po telefon, który leżał obok kubka na szafce nocnej. Chwyciłam urządzenie do ręki i zaczęłam sprawdzać czy jakieś wiadomości właściwie dostałam. Były tylko jedna od  Ashley mojej najlepszej przyjaciółki.Przeczytałam treść wiadomości po czym odłożyłam komórkę na swoje miejsce i wstałam z mojego wygodnego łóżka, na którym mogłabym przeleżeć całe życie. Podreptałam do szuflady z ciuchami by wybrać jaką piżamę. Po wielu namysłach stwierdziłam, że postawie na to co zwykle czyli jeden z podarowanych wielkich t-shirtów od brata i długie spodnie dresowe, może gdyby nie było tak zimno ubrałabym moje ukochane krótkie spodenki no ale cóż jesteśmy w Anglii gdzie pogoda zazwyczaj jest do dupy. Weszłam do łazienki i szybko zdjęłam z siebie ubrania po czym weszłam pod prysznic, gdzie przesiedziałam chyba z godzinę.

****

-Ktoś dzwonił do drzwi!- wydarłam się na całe mieszkanie tak aby mój kochany braciszek, który lubi słuchać głośno muzyki usłyszał.
-Już otwieram!- krzyknął w stronę osoby za drzwiami. Jak to ja ciekawska młodsza siostra zaczaiłam się za plecami Harry'ego, by podejrzeć kto właściwie przyszedł o tak późnej porze. 
W drzwiach ujrzałam średniego wzrostu chłopaka w sumie jak dla mnie to był bardzo wysoki zresztą jak wszyscy co się dziwić jak się ma zaledwie 156 cm wzrostu. Hazz odwrócił się w moją stronę, w jego oczach widać było troskę
-Erin idź do pokoju. -powiedział stanowczym tonem. Pokiwałam na zgodę głową i zaczęłam się oddalać od salonu, lecz za rogiem przystanęłam na chwilę, by przyjrzeć się lepiej naszemu gościu. Był on szatynem, jego fryzurę mogłabym określić jako idealny nieład na głowie. Pasowała mu ta fryzura nie powiem, gdy szatyn zdjął  kurtkę od razu rzuciły mi się w oczy jego tatuaże. Było ich bardzo dużo zresztą Harry też nic lepszy nie jest ma ich chyba z 50 jak nie więcej. Przez obcisłą czarną bluzkę jego umięśnione ciało wyglądał jeszcze bardziej atrakcyjnie. Nagle usłyszałam głos mojego brata.
-Mówiłem ci żebyś poszła do pokoju- powiedział zirytowany.
-Już idę- odmruknęłam i jak powiedziałam zaczęłam się oddalać od salonu tym razem bez żadnego zatrzymywania się.

****

Oklapłam zrezygnowana na łóżku, przygryzłam dolną wargę i po chwili namysłu wyciągnęłam paczkę papierosów z mojej torebki. Odpaliłam go i powoli podreptałam do okna by je otworzyć. Gdyby Hazz się dowiedział, że popalam zrobiłby mi awanturę. Pamiętam jak powiedziałam mu, że zrobiłam sobie kolczyka w pępku jego reakcja była komiczna. Niestety musiałam go wyjąć, a mogłam nic nie mówić swojemu braciszkowi. Nagle usłyszałam jak drzwi od mojego pokoju się otwierają, szybko odwróciłam się przy tym wyrzuciłam przez okno papierosa. W drzwiach stał on. Ten mężczyzna. Jego oczy zmierzyły mnie od stóp do głowy. Zaczerwieniłam się gdy uświadomiłam sobie w co jestem ubrana.
-Um ... myślałem, ze tu jest toaleta. Przepraszam.-powiedział cicho po czym szybko zamknął drzwi od mojego pokoju. A ja jak wryta stałam dalej bez ruchu wpatrzona we drzwi. Na mojej skórze pojawił się gęsia skórka. Jego niebieskie tęczówki przeszywając moją osobę mnie przeraziły. Było coś w nim niepokojącego. Tylko co.


*****************************************
No więc i oto jest pierwszy rozdział! Może nie jest zbyt ciekawy ale spokojnie rozkręci się :) 
Dziękuje wszystkim za komentarze pod prologiem! 
JEŚLI CZYTASZ PROSZĘ SKOMENTUJ TO BARDZO MOTYWUJE DO DALSZEGO PISANIA :)

środa, 30 lipca 2014

Prolog

Jego niebieskie tęczówki przeszywające mnie od góry do dołu. Kochałam to uczucie. W sposób jaki na mnie patrzał. Jak się o mnie martwił. Uwielbiałam to. Lecz jak zawsze w moim życiu musiało się stać coś strasznego. Dopóki nie wiedziałam kim jest było cudownie. To się skończyło gdy się dowiedziałam kim tak na prawdę jest. Jego strata bolała. Długo nie mogłam się pozbierać po utracie tak cudownej osoby, chociaż według innych był niebezpieczny, ja zawsze go broniłam i zaprzeczałam. Ale teraz mogę to stwierdzić, że ludzie mieli racje. On jest niebezpieczny.


Jej uśmiech, jej radosne oczy były powodem dla którego żyłem. Kochałem ją, lecz ona odeszła. Mogłem jej nie okłamywać. Mogłem od razu wyznać kim jestem. Może wtedy nie stałby się jej tak straszna krzywda. Może wtedy bym dał radę ją uratować. Jednakże jestem totalnym idiotą i nie pomyślałem wcześniej. Kto wie? Możliwe, że teraz by leżała obok mnie i bawiła się moimi włosami jak to miała w zwyczaju. Może bylibyśmy szczęśliwi? Przepraszam cię skarbie, że wcześniej nie pomyślałem. Popełniłem błąd , za który będę płacić do końca życia.


*************************
 Więc tak witam was na moim blogu gdzie będę pisać oto to opowiadanie pod tytułem "Stronger"! Mam nadzieje, że wam się spodoba mój pomysł na tą historię i zostaniecie do końca tego opowiadania:) 
Jeśli początek według ciebie fajnie się zapowiada albo masz jakieś uwagi proszę dodaj komentarz :)