-Co ty kurwa wyprawiasz Louis?! To moja siostra!
-Spokojnie Hazz. Ja tylko szukałem toalety tak?-głos szatyna przyprawił mnie o gęsią skórkę.
-Oby tak na prawdę było Lou. To był błąd,że zaprosiłem cię tutaj. Mogliśmy to wszystko obgadać u ciebie.-wymamrotał zirytowany Harry.-Ona nie może nic wiedzieć rozumiesz?
-Rozumiem.-powiedział zachrypniętym głosem niebieskooki.
Po tej krótkiej wymianie zdań, którą podsłuchałam chłopak opuścił mieszkanie. Gdy tylko usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi wejściowych wyszłam pośpiesznie z pokoju. Szybkim krokiem zaczęłam zmierzać do przedpokoju,gdzie znajdował się mój starszy brat.
-Kim był ten facet?-spytałam szeptem.
-Um.. Znajomy z pracy.- na twarzy Harry'ego pojawiła się niepewność. Coś tu musiało być na rzeczy. Tylko co?
-Kłamiesz.-wymamrotałam pod nosem. Spojrzałam prosto w oczy brata. Gdyby wzrok mógł zabijać dawno już bym leżała na panelach martwa. Harry był wściekły. Przełknęłam głośno ślinę i zaczęłam znów mówić.-Słuchaj przepraszam jeśli będziesz chciał to sam mi powiesz o co chodzi okay?
-Okay.-twarz loczka nieco złagodniała ale w oczach dalej była widoczna wściekłość.-Idź już spać. Musisz się wyspać do szkoły Erin.
Pokiwałam głową na znak, że ma rację i powoli zaczęłam się oddalać w stronę swojego pokoju.
-Dobranoc!-krzyknęłam już przy drzwiach swojego małego królestwa jeśli można to tak nazwać.
-Dobranoc, śpij dobrze-mruknął brunet szorując stopami po drewnianych panelach.
Szybko weszłam do pokoju i oklapłam na łóżko. Louis. A więc tak miał na imię ten chłopak. Byłam ciekawa co go łączyło z moim bratem, co miał na myśli Harry mówiąc "ona nie może nic wiedzieć rozumiesz?". Nic nie trzymało się kupy. Harry pierwszy raz mnie okłamał.
-Ugh Erin musisz iść spać.- burknęłam pod nosem sama do siebie.
Zamknęłam oczy próbując zasnąć, lecz przeszkadzał mi ciągły obraz Louisa. Jego tatuaże, jego oczy i ten głos. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano obudziło mnie promienie słońca, z grymasem na twarzy dźwignęłam się na łokciach by sprawdzić na budziku, która to godzina. 5:30 super.Spokojnie mogłabym się położyć się jeszcze na godzinę ale po co skoro i tak już nie dam rady zasnąć?
-Rozumiem.-powiedział zachrypniętym głosem niebieskooki.
Po tej krótkiej wymianie zdań, którą podsłuchałam chłopak opuścił mieszkanie. Gdy tylko usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi wejściowych wyszłam pośpiesznie z pokoju. Szybkim krokiem zaczęłam zmierzać do przedpokoju,gdzie znajdował się mój starszy brat.
-Kim był ten facet?-spytałam szeptem.
-Um.. Znajomy z pracy.- na twarzy Harry'ego pojawiła się niepewność. Coś tu musiało być na rzeczy. Tylko co?
-Kłamiesz.-wymamrotałam pod nosem. Spojrzałam prosto w oczy brata. Gdyby wzrok mógł zabijać dawno już bym leżała na panelach martwa. Harry był wściekły. Przełknęłam głośno ślinę i zaczęłam znów mówić.-Słuchaj przepraszam jeśli będziesz chciał to sam mi powiesz o co chodzi okay?-Okay.-twarz loczka nieco złagodniała ale w oczach dalej była widoczna wściekłość.-Idź już spać. Musisz się wyspać do szkoły Erin.
Pokiwałam głową na znak, że ma rację i powoli zaczęłam się oddalać w stronę swojego pokoju.
-Dobranoc!-krzyknęłam już przy drzwiach swojego małego królestwa jeśli można to tak nazwać.
-Dobranoc, śpij dobrze-mruknął brunet szorując stopami po drewnianych panelach.
Szybko weszłam do pokoju i oklapłam na łóżko. Louis. A więc tak miał na imię ten chłopak. Byłam ciekawa co go łączyło z moim bratem, co miał na myśli Harry mówiąc "ona nie może nic wiedzieć rozumiesz?". Nic nie trzymało się kupy. Harry pierwszy raz mnie okłamał.
-Ugh Erin musisz iść spać.- burknęłam pod nosem sama do siebie.
Zamknęłam oczy próbując zasnąć, lecz przeszkadzał mi ciągły obraz Louisa. Jego tatuaże, jego oczy i ten głos. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Rano obudziło mnie promienie słońca, z grymasem na twarzy dźwignęłam się na łokciach by sprawdzić na budziku, która to godzina. 5:30 super.Spokojnie mogłabym się położyć się jeszcze na godzinę ale po co skoro i tak już nie dam rady zasnąć?
************
-Gotowa do szkoły?- do kuchni szybkim krokiem wszedł Harry.
-Taa-powiedziałam z pełną buzią płatków. Loczek skrzywił się na ten widok.-No co?
-Dobrze wiesz, że nie lubię gdy mówisz z pełną buzią. To jest ohydne.-wyjaśnił swoim ochrypłym głosem.
Bez żadnego słowa wzruszyłam ramionami, po czym wstałam od blatu biorąc do ręki pustą miskę, by włożyć ją do zlewu. Powolnie wzięłam swoją torbę,która leżała obok krzesła i przeszłam do przedpokoju, by ubrać buty. Położyłam dłoń na klamce i już miałam otwierać drzwi ale loczek zaczął coś mówić.
-Nie przyjadę dzisiaj po ciebie po szkole.-oznajmił łagodnie, na mojej twarzy pojawił się uśmiech. W końcu będę mogła jak normalna dziewczyna w moim wieku z mojej szkoły wrócić na pieszo lub autobusem.- Ale nie martw się załatwię ci jakiś transport.
-Serio?- wysyczałam zdenerwowana.A myślałam, że już będzie tak pięknie ale nie po co Harry musi znowu odgrywać niańkę.- Hazz mam 16 lat,a nie 5! Zrozum nie możesz ciągle mnie chronić przed nie wiadomo czym!
Po tych słowach wyszłam z mieszkania trzaskając jak najgłośniej się da drzwiami. Ten dzień będzie porażką czuje to. Gdy tylko wyszłam z kamienicy wyciągnęłam słuchawki i włączyłam telefon, by za chwilę usłyszeć w słuchawkach dobrze mi znaną melodię The Neighbourhood-Flawless. Minęłam kilka przecznic wciąż słuchając muzyki i wtedy zauważyłam go. Tego zakapturzonego mężczyznę, w moim gardle nagle pojawiła się wielka gula, której nie mogłam przełknąć.
-Erin?-usłyszałam znajomy dziewczęcy głos. Odwróciłam się i ujrzałam czerwonowłosą dziewczynę, pomachałam jej z bladym uśmiechem na twarzy.
-Hej- wymamrotałam.
-Cześć!-powiedziała radośnie, dziewczyna zmierzyła mnie wzrokiem od stup do głów z zaciekawieniem na twarzy.-Wyglądasz jakbyś właśnie zobaczyła ducha.
-Wydaje ci się-wymamrotałam cicho, po czym odwróciłam się by sprawdzić czy on tam dalej stoi ale nikogo już nie było.
-Idziemy?
-Tak, tak.
Nie wiedząc co mam zrobić spojrzałam rozdarta na dziewczyny. Ich miny były komiczne, choć ja pewnie nic lepiej nie wyglądałam. Jak widać zamarły. Nie mogłam w tym momencie na nie liczyć,nerwowo przygryzłam dolną wargę i wsiadłam do wozu, szybko zapięłam pasy po czym spojrzałam na chłopaka. Louis odpalił samochód i ruszył wymijając przy tym niektóre auta. Przez całą drogę potajemnie obserwowałam niebieskookiego.
-Jesteśmy na miejscu.-mruknął pod nosem.
-Dziękuje.- wyszeptałam niepewnie. Chłopak podniósł wzrok na moją twarz poczułam, że moje poliki się robią czerwone. Super. Niezdarnie odpięłam pas i wysiadłam z auta. Szatyn również wysiadł z samochodu, wyciągnął z kieszeni kurtki paczkę papierosów po czym wyjął jednego i odpalił. Podał mi paczkę i
zapalniczkę, gapiłam się jak głupia na tą paczkę.
-Um nie chcę-powiedziałam niepewnie. Chłopak spojrzał się na mnie z zawadiackim uśmieszkiem.
-Widziałem jak paliłaś, nie musisz się wstydzić-wypowiedział te słowa po czym wypuścił dym z ust.
Nic nie odpowiedziałam tylko pokiwałam przecząco głową po czym szybko ruszyłam w stronę budynku. Szybko znalazłam się na schodach, odwróciłam się by zobaczyć czy niebieskooki idzie za mną. Stał ciągle przy swoim wozie obserwując bacznie moje wszystkie ruchy. Pośpiesznie odwróciłam znów głowę by się nie rozpraszać jego osobą, lecz to na nic postawiłam kolejny krok na schodach i jak to ja musiałam się potknąć. Super. Po prostu super Erin!
-Nic ci nie jest?-usłyszałam jego głos za plecami.
-Wydaje ci się-wymamrotałam cicho, po czym odwróciłam się by sprawdzić czy on tam dalej stoi ale nikogo już nie było.
-Idziemy?
-Tak, tak.
***********
Dzisiejsze lekcje zadziwiająco szybko mi minęły. Nawet nie było tak źle jak myślałam. Wraz z Ashley i Cosimą staliśmy przed szkołą omawiając nasz wspólny wypad do kina.
-No więc na jaki film pójdziemy?-spytała ochrypłym głosem Cosima.
-Nie mam pojęcia, dzisiaj przejrzę repertuar i się jeszcze uzgodni-odpowiedziała podekscytowana czerwonowłosa.
Słuchając jak dziewczyny się ekscytują kinem obserwowałam auta, które przejeżdżały przy szkole. Nagle jakiś czarny terenowy samochód zatrzymał się przy nas, gdy szyba od strony pasażera się otworzyła ujrzałam go. Moje oczy zrobiły się jak dwa wielkie spodki.
-To są chyba jakieś jaja.-mruknęłam, a dziewczyny spojrzały się na mnie zdziwione.
-O co chodzi?-spytała Ash.
-Erin tak?-odezwał się szatyn w samochodzie.
-Umm tak.-wymamrotałam.
-Wsiadaj.-powiedział zirytowany.Nie wiedząc co mam zrobić spojrzałam rozdarta na dziewczyny. Ich miny były komiczne, choć ja pewnie nic lepiej nie wyglądałam. Jak widać zamarły. Nie mogłam w tym momencie na nie liczyć,nerwowo przygryzłam dolną wargę i wsiadłam do wozu, szybko zapięłam pasy po czym spojrzałam na chłopaka. Louis odpalił samochód i ruszył wymijając przy tym niektóre auta. Przez całą drogę potajemnie obserwowałam niebieskookiego.
-Jesteśmy na miejscu.-mruknął pod nosem.
-Dziękuje.- wyszeptałam niepewnie. Chłopak podniósł wzrok na moją twarz poczułam, że moje poliki się robią czerwone. Super. Niezdarnie odpięłam pas i wysiadłam z auta. Szatyn również wysiadł z samochodu, wyciągnął z kieszeni kurtki paczkę papierosów po czym wyjął jednego i odpalił. Podał mi paczkę i
zapalniczkę, gapiłam się jak głupia na tą paczkę.
-Um nie chcę-powiedziałam niepewnie. Chłopak spojrzał się na mnie z zawadiackim uśmieszkiem.
-Widziałem jak paliłaś, nie musisz się wstydzić-wypowiedział te słowa po czym wypuścił dym z ust.Nic nie odpowiedziałam tylko pokiwałam przecząco głową po czym szybko ruszyłam w stronę budynku. Szybko znalazłam się na schodach, odwróciłam się by zobaczyć czy niebieskooki idzie za mną. Stał ciągle przy swoim wozie obserwując bacznie moje wszystkie ruchy. Pośpiesznie odwróciłam znów głowę by się nie rozpraszać jego osobą, lecz to na nic postawiłam kolejny krok na schodach i jak to ja musiałam się potknąć. Super. Po prostu super Erin!
-Nic ci nie jest?-usłyszałam jego głos za plecami.
**********************************************
Przepraszam was za to że musieliście tyle czekać na rozdział ale jakoś nie mogłam się wziąć w garść i go napisać idk
Przeprasza również, że rozdział jest krótki obiecuję że następny będzie dłuższy!
Ogólnie rozdział nie za bardzo mi się podoba ale no cóż ;-; Mam nadzieję, że chociaż wam się trochę spodoba.
Dziękuje wszystkim za tak miłe komentarze pod ostatnim rodziłem ! Jesteście kochani :*
PRZEPRASZAM ZA JAKIEKOLWIEK BŁĘDNY!
KOLEJNY ROZDZIAŁ UKARZE SIĘ ZA OKOŁO 10 KOMENTARZY :)
#Strongerff